piątek, 25 listopada 2016
black friday atakuje z każdej strony

Dzisiaj jest, oh my god, black friday!

Nie jestem zazwyczaj przygotowana na okazyjne zakupy, ale dzisiaj w euforii kupiłam sobie online książkę: "Jądro ciemności". Żeby było ciemno w temacie ;)

wtorek, 22 listopada 2016
muzyka, która ciągle mnie wzrusza

niedziela, 20 listopada 2016
surfowanie przy okazji

Od tylu lat tu mieszkam, a jeszcze nigdy nie wpadłam na szalony pomysł wygooglowania www.lindau.de

Wejdźcie na stronę, jeśli jesteście ciekawi, jak tu fajnie ;)

Pamiętam, że zanim zaczęłam tu zamieszkałam na stałe widok jeziora i gór zapierał mi dech w piersiach i zawsze miałam łzy w oczach wyjeżdżając.

W chwili wolnej (kiedy?) poszukam stron związanych z miasteczkiem i okolicą. Jestem ciekawa, czy znajdę dużo "nowych" rzeczy.

Lindau - ze strony bodensee.de

piątek, 18 listopada 2016
NASA, ich komme!

Witajcie w nowym świecie, świecie wspaniałych możliwości. 

Pan z zaczeską i złym błyskiem w oku jest królem świata. 
Skoro on mógł aż tyle osiągnąć, ja też mogę wiele, prawda? 
Jego historia mnie zainspirowała ;)
NASA, ich komme!

Kiedy siedzę i pracuję, i nie ma nikogo, kto mógłby robić za hałas w tle (nie żebym zawsze tego potrzebowała, ale czasem byłoby miło mieć biuro), włączam sobie odgłosy kawiarni w tle. Boskie. Zawsze wypijam jedną kawę więcej przez te dźwięki :)
https://coffitivity.com/
Dawno mnie tu nie było. Wczoraj wieczorem wyskoczyłam na piwo (ja na piwo!) z przyjaciółką, która zapytała, dlaczego ukryłam mój blog. Nie potrafiłam jej odpowiedzieć, a przede wszystkim nie potrafiłam odpowiedzieć sobie.
Ostatnio robię coraz więcej nietypowych dla mnie rzeczy. Np. piję piwo, kiedy najdzie mnie ochota (to było pierwsze od wielu miesięcy). I do tego chrzczone Spritem (czyli tzw. Radler, po którym w Bawarii można siadać za kółkiem, o ile wypije się tylko jedno) ;) 
W ramach robienia tego, na co mam ochotę otwieram blog na jakiś czas. Zobaczymy, czy będzie mi się chciało pisać.
Obowiązki wzywają, więc życzę wszystkim przyjemnego weekendu, niezależnie od problemów, które krążą po głowie.
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
na poprawę nastroju (kiedy np. pada śnieg 25 kwietnia proszę Państwa)

piątek, 13 listopada 2015
w koło macieju

Jestem młodą (choć nieco wiekową) mamą. Mam dwóch cudownych synków, wspaniałego męża, wiodę spokojne (czasem wręcz nudne, drobnomieszczańskie) życie na prowincji w sielskiej Bawarii nad Jeziorem Bodeńskim. Właśnie tego chciałam i z tym jestem szczęśliwa. Ale czasem budzę się rano i przypominają mi się moje marzenia sprzed lat o podbijaniu, przypominają mi się też moje zupełnie świeże marzenie sprzed wieczoru, kiedy w porywie wolności sama skoczyłam samochodem po nowe spodnie - bo na wszystkie inne F. ulał - i słuchając muzyki wyobrażałam sobie, co mogłabym zrobić, jak zmienić życie i zachowanie, żeby dzieciom pokazać, że można inaczej, więcej, nie zawsze poprawnie, ale za to z dumą i zadowoleniem... 
Bycie dorosłą kobietą, matką i żoną zdaje się być zupełnie proste. I w sumie jest, gdy żyje się z dnia na dzień, ale wystarczy niechcący zacząć rozmyślać i już zaczynają się schody.

Dzisiaj, jak zwykle w ostatnich miesiącac, bardzo mało spałam i budziłam się w nocy na karmienia i przewijania kilka razy. Obudziłam się jednak pozytywnie nastawiona do nowego dnia. Może dlatego, że piątek, to najlepsza część weekendu ;P Jutro postanowiliśmy pojechać do jakiejś termy, wygrzać się i wybawić z dziećmi. Przy okazji popatrzeć na inne miasteczko i inne twarze, może się jeszcze umysł rozbudzi, tak, by chciało się do gwiazd i magicznie znalazło na tę drogę siłę i pomysł, jak wytrwać w postanowieniu.

środa, 24 czerwca 2015
Mój mały F.

Mój mały, zupełnie świeży synek F.L. ma już ponad dwa miesiące. Czas leci, pędzi i rwie, do tej pory nie miałam wystarczającego luzu, żeby coś napisać na blogu ;) 
Dobrze jest być mamą dwóch synków. Ten młodszy jest bardzo podobny do starszego, tylko oczy ma troszkę inne. Temperament też chyba podobny. Chociaż w tym wieku trudno go jeszcze ocenić.
Czasem jestem nieprzytomnie wykończona i zasypiam na stojąco, a czasem (tak jak dziś) jestem lekko zmęczona, najedzona zdrowych obiadków i gotowa do karmienia i tulenia na zawołanie.
Lato się po raz kolejny w tym roku zaczyna, mam nadzieję, że się rozkręci i zimne deszcze odejdą aż do końca października w zapomnienie. W końcu jest już koniec czerwca, chyba należy się nam słońce? :)

 

czwartek, 26 marca 2015
uskrzydlenie rzeczowe

Szykuję się na potomka organizując życie domowe. Nie do końca tak, jak za pierwszym potomkiem, ale w sumie dość podobnie. Wysprzedaję nieużywane książki i filmy, wyrzucam niepotrzebne rzeczy, sprzątam, układam, meble zamawiam.

Dzisiaj przyszły mebelki z Ikei. Fotel (do karmienia – żeby nie było, że fanaberia), mały regał dla K. na książki, bo większy się już nie zmieści w jego pokoju, wysoka komoda dla drugiego synka, żeby można ją było wstawić przy przewijaku, krzesła składane, w razie gości (np. moja rodzinka przyjeżdża na święta, i na czymś to śniadanie zjeść trzeba).

A dzisiaj rano w tej euforii zamówiłam sobie też nowego Kindle'a. Teoretycznie jest dla L., który co jakiś czas podkrada mi mojego i nie mam jak czytać. Ale praktycznie aneksja jest nieunikniona. I L. to wie. Ale ze śmiechem (radosnym) przyjął moją skruszoną wersję o przypadkowym naciśnięciu guzika "kup teraz" na Amazon! To jest dopiero mężuś. Wyrozumiałość 10. Mimo że daję mu podczas ciąży do wiwatu.

 

środa, 25 marca 2015
moja prawdziwa natura

Byłam w aptece w poniedziałek, chciałam kupić dla synka kropelki do oczu. Oczywiście jak to w Niemczech nikt mnie nie przepuścił, a kolejki były przy każdej z trzech kas. Wszyscy starsi klienci rozgadywali się w sposób wkurzający i zupełnie niekontrolowany. Po prawie 10 minutach stania, (a stanie w 9 miesiącu nie jest przyjemne) myślałam, że ich pochlastam. Ale starałam się być cierpliwa. Wreszcie nadeszła moja kolej. Obok mnie czekając jeszcze na coś stała pani z dzieckiem (około rocznym) w wózku. W pewnym momencie dziecko rozdarło się. Spojrzałam na nie z wyrzutem, przewróciłam oczami i powiedziałam głośno "Oh Gott" (o boże). Pani, mama dziecka, jakoś na mnie spojrzała (mam gdzieś to że i jak spojrzała), a aptekarka, która mnie zna (bo to przecież w naszej wsi się akcja działa) powiedziała: no, a to już niedługo u pani znowu będzie... Wstchnęłam i powiedziałam, że "tak, tak". Żadna nie skomentowała już więcej mojego zachowania.
I to tyle na temat mojej cierpliwości i samokontroli.
Mój L. uśmiał się do łez, kiedy mu to opowiedziałam. Ale on mnie zna, wie do czego jestem zdolna i co myślę.
A ja po raz kolejny przypomniałam sobie, że z dzieci, to lubię te moje własne i te z rodziny, a obchodzić, to mnie obchodzi opinia na temat świata moja i moich chłopców ;) 
Hormony ciążowe rulez!!! 

czytanie

Kilka dni – a może tygodni– temu, przyznałam się przed sobą szczerze, że wygodniej mi czytać książki na Kindle'u, niż na papierze ;) Lubię zapach książek, pomysłowe okładki, lubię dotyk papieru i to, że każda jest inna, ale moje nocne czytanie jest o tyle łatwiejsze dzięki podświetlanemu Kindle'owi, że wybieram w 95% czytanie z jego pomocą. W końcu najbardziej liczy się treść. 
Przez jakiś czas miałam też prenumeratę Polityki na Kindle, ale to mi jednak nie pasowało. Gazetę muszę czuć, potrzebuję obrazków i możliwości wycięcia/wyrwania fragmentów artykułów albo zdjęć na później. Jestem tradycjonalistką gazetową? Nie do końca. Gazety codzienne w zupełności wystarczają mi w formie elektronicznej, ale czytam je na moim pracowym PCecie. Nie cierpię tabletów, za ich bezużyteczność. Dla mnie ogranicza się ona do możliwości przejrzenia blogów i odebrania maili, bo nawet odpowiedzenie na maila bez porządnej klawiatury uważam za zbyt męczące. Nie akceptuję też oglądania filmów na komputerach. Wolę, jak każdy drobnomieszczanin, porządny duży telewizor z dobrym dźwiękiem albo kino. Oglądanie dobrego filmu na komputerze, to jak picie kawy na szybko i z papierowego kubeczka jednorazowego. Nie smakuje.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54